PARTNER DO POPRAWKI CZYLI DLACZEGO PRÓBUJEMY ZMIENIAĆ LUDZI

Co sprawia, że robimy założenie „zmienię swojego partnera, oduczę go postępowania, które mnie irytuje lub przeciwnie, nauczę zachowań, których od niego oczekuję?” Czy to normalne? A może oznacza, że rozróżniamy tylko dwa rodzaje poglądów – własne oraz… mylne i chcemy związku wyłącznie na swoich zasadach?    Od razu wyłączmy  z tych rozważań sytuacje, w których pomagamy partnerowi się rozwijać,  lepiej wyglądać, pokonywać ograniczenia. Jeśli on to akceptuje i lepiej czuje się, dzięki naszej pomocy, to świetnie.   Skupmy się na tych, w których druga strona czuje się nieakceptowana i odrzucona. No bo przecież w założeniu „zmienię cię” zawiera się przekaz: „nie jesteś dostatecznie dobry/a taki jaki jesteś”.   Posłuchajcie Moniki, 37-letniej dziennikarki. „ Jestem perfekcjonistką. Nic na to nie poradzę, że nie lubię bałaganu, wiecznej improwizacji i snucia się. Bartek był moim przeciwieństwem. Pracował zrywami i inspirował go twórczy nieład, lubił długo spać, zmieniać plany. Kochałam go, ale jego styl życia doprowadzam mnie do szału. Próbowałam nauczyć go systematyczności, planowania, kładzenia rzeczy na miejsce. Rozstaliśmy się w przykry sposób. Po roku wspólnego mieszkania Bartek spakował walizki i powiedział, że docenia moje zdolności treserskie i konsekwencję ale on nie ma ochoty się zmieniać.  Nie było już czego zbierać. Zamknął za sobą drzwi. Minęły dwa lata ale wciąż mam poczucie, że zniszczyłam coś dobrego. I żałuję. „   A oto głos z drugiej strony. Beata 28 letnia instruktorka jogi. „ Jacek  wydawał się bezkonfliktowym człowiekiem ale potem, gdy zamieszkaliśmy razem, zaczęły się problemy. Wiele razy słyszałam, że w jego domu robiło sprzątanie w piątek a nie w sobotę, a pomidorową podawało się z ryżem a nie makaronem itp. Zaczęły się też uwagi, że ubieram się za mało kobieco, że nie nosze butów na wysokim obcasie. Istotnie, nie cierpię szpilek ale przecież nigdy ich nie nosiłam! Machnęłabym ręką ale po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że nie ma dnia bez próby zmiany moich nawyków, poglądów, stylu życia. Zrozumiałam, że on ma w głowie wzór, do którego muszę się dostosować. I ten wzór jest ważniejszy niż ja. To sprawiło, że nasz związek zaczął się kruszyć.„     Otóż to. Czy ważniejszy jest partner, jego miłość do nas, charakter, styl, sposób myślenia – czy nasz wzorzec, który próbujemy realizować? Wyniesiony z domu, ulepiony z wyobrażeń na temat jak powinien wyglądać związek… Jak widać łatwo wylać dziecko z kąpielą i zmieniając partnera zniszczyć związek…   Tego nie rób Nie wpajaj swoich, „lepszych” poglądów Nie staraj się zmienić swojego partnera i upodobnić go do siebie. Robiąc to zabierasz mu mentalne poczucie bezpieczeństwa i okradasz z jego indywidualności. Twój partner to nie Ty. Ma prawo widzieć świat własnymi oczami.  Nie wszystko co myśli musi Ci się automatycznie podobać. Jeśli wywieramy na partnera presję, cenzurując jego osobowość, sprawiamy, że oddala się od nas.   Nie wywołuj poczucia winy Jeśli Twoje ulubione słowa to „ tyle dla Ciebie robię, to ja Cię tak kocham a ty…. itp. „ to jesteś na dobrej drodze do partnerskiej katastrofy. Takimi słowami wywierasz emocjonalną presję. Miłość to stan ducha a nie środek transakcyjny. Nie możesz jej używać do wymuszania określonych zachowań. Jeśli jakieś postępowanie partnera uważasz za niesprawiedliwe rozmawiajcie o konkretach bez krytyki i uczuciowego szantażu.     Czy zmiana jest możliwa? Według danych Erickson College jesteśmy w stanie zmienić partnera zaledwie w 35%. I to pod warunkiem, że on zmiany te zaakceptuje. Jest bowiem naturalne, że życie we dwoje tworzy nowa jakość dla obu stron. Czasem samoistnie z czegoś rezygnujemy lub coś w sobie zmieniamy aby nasza codzienność stała się lepsza bardziej harmonijna.   Jednakże pozostałe 65% to nasza „stała jakość”, to po prostu my. Z naszymi zaletami i wadami.   Jeśli już to jak? Często spotykam się w czasie czatów i rozmów z pytaniami - jak sprawić aby partner więcej pomagał, zwracał na mnie uwagę, chciał rozmawiać itp.   Pamiętaj, że naciskanie to najmniej skuteczna droga. Wywołuje poczucie przymusu i opór.   Jest lepszy sposób. Związek to naczynia połączone. Jeśli jedna osoba zaczyna funkcjonować inaczej, wywołuje to zmianę w cały systemie. Na pytanie czy łatwiej Ci zmienić siebie czy kogoś odpowiedź jest jasna. Siebie!  Zastanów się więc, jaką własną potrzebę chcesz  zrealizować poprzez swoje oczekiwania od osoby partnera? Sam/a ją zrealizuj i poczekaj na reakcję.   Przykłady: Chcesz aby on/ona bardziej Ci pomagał?   Zastanów się czy sam/a nie obciążasz się ponad miarę.  Zapewne Twoją potrzebą jest mieć więcej czasu dla siebie. Zamiast czekać aż partner Cię wyręczy, zacznij robić to na co masz ochotę – pójdź do kina, umów się z przyjaciółmi. Nie zgłaszaj się do wszystkich obowiązków „na ochotnika”, zasygnalizuj, że masz prawo do przyjemności. Pomoże również gdy będziesz formułować swoje oczekiwania w konkretny sposób. Komunikat „chcę abyś więcej mi pomagał” zawiera krytykę – „pomagasz mi zbyt mało”. To od razu rodzi negatywne emocje. Lepiej powiedz. „Proszę abyś w tym tygodniu zabrał mój samochód do myjni oraz odmalował przedpokój.” Lub też „ Chciałbym abyś przez godzinę dziennie pomagał dzieciom w lekcjach”. Do konkretnej prośby łatwiej się odnieść.   Chcesz aby partner zwracał na Ciebie uwagę? Prawdopodobnie Twoją potrzebą jest potwierdzenie atrakcyjności. Trudno domagać się tego od drugiej osoby na siłę. Lepiej odkryj co sam/a możesz zrobić by poczuć się bardziej atrakcyjną osobą. Zadbać o powierzchowność, mieć więcej znajomych i wychodzić z nimi itp. To nie może być jednak działanie obliczone na efekt. Chodzi o ty byś naprawdę poczuł/a się lepiej.  Gdy to się stanie, partner sam to dostrzeże i wyrazi spontanicznie swoje zainteresowanie Tobą.    - Jeśli uważasz, że za mało rozmawiacie i chcesz to zmienić, Twoją potrzebą jest zapewne pragnienie większej bliskości. Pamiętaj, że komunikat „musimy porozmawiać” to znowu rodzaj przymusu. Zacznij komunikować się w sposób otwarty, bo to rodzi bliskość. Ta otwartość nie jest jednak oskarżycielska: „Czuję, że już mnie nie kochasz”. Jedyne co możesz wtedy uzyskać to odpowiedź. „ No coś ty, pewnie, że Cię kocham”. Pomogło? Chyba nie.  Dlatego formułuj swoje obawy koncentrując się na tym co czujesz. Zamiast „Pewnie, już Ci się nie podobam” powiedź – „Boję się, że czas mija a ja staję się mniej atrakcyjna. Chciałabym wciąż Ci się podobać”. Albo zamiast „ Jestem zmęczony, mam wszystkiego dosyć” powiedz „ Wiesz kochanie, czasem boję się, że nie odniosę sukcesu, że nie zrobię tego wszystkiego co planowałem”. Takie słowa bardzo zbliżają, nawet jeśli niosą ze sobą obawy o przyszłość.   Weź odpowiedzialność za swoje uczucia. Nawet jeśli wydaje Ci się, że to postępowanie partnera wpływa na to jak się czujesz, że gdy go zmienisz będzie lepiej  – to nie jest prawda. Nie mów więc, „przez ciebie jestem zła” albo „ciągle mnie denerwujesz”. Tylko dzieci oczekują od rodziców, że uspokoją je, rozbawią, dadzą im poczucie bezpieczeństwa. To jak się czujesz jest Twoim wyborem, więc… zadbaj o swoje potrzeby i emocje a w związku tez będzie lepiej.   Joanna Godecka Jest to artykuł mojego autorstwa opublikowany na portalu Sympatia.pl http://sympatia.onet.pl/tips/experts/partner-do-poprawki,5541007,experts-article-detail.html Zapraszam do mojego kanału na You Toube https://www.youtube.com/channel/UC2RHWRdHoRgwYPoZ7bg6JMw/feed?view_as=public …a także na profesjonalne sesje coachingowe http://www.twojdobrycoach.pl/ Do zobaczenia :)