OSKARY CZYLI... W CO GRAJĄ LUDZIE?

Niedawno pasjonowaliśmy się rozdaniem tegorocznych Oskarów - prestiżowej nagrody przyznawanej przez Amerykańską Akademię Filmową. Emocje sięgały zenitu, bo wśród nominowanych byli także nasi twórcy. Ale nie o tym chcę napisać. To tylko pretekst do rozważań, czy bycie aktorem jest bardzo trudne? A może większość z nas uprawia ten zawód, tyle, że nieświadomie, na co dzień? Okazuje się, że… tak.   Już w dzieciństwie wielu z nas odkryło, że gdy chcemy coś osiągnąć lub czegoś uniknąć warto dodać swoim słowom i zachowaniom nieco dramatyzmu lub komizmu. Potem zaczęliśmy wzbogacać swoje występy o inne środki wyrazu: łzy, święte oburzenie lub bycie świętym, szeroki lecz niekoniecznie szczery uśmiech itp. Przypomnijcie sobie wszystkie diabelskie sztuczki stosowane w sytuacjach – Mamo kup mi!!!   A teraz jesteśmy dorośli. „Granie” bywa sposobem na podniesienie samooceny, ukrycie prawdziwych uczuć, emocji których nie chcemy okazywać. Często pod maską kryje się obawa przed oceną, odrzuceniem, emocjonalnym cierpieniem. Niektórzy tak dobrze opanowali swoje role, że śmiało mogą pretendować do Oskara.  Niestety, to co sprawdza się na scenie, w życiu oddala nas od autentyzmu. Jeśli bowiem wcielamy się w swoje role zbyt często – to oznacza, że manipulujemy sobą i innymi. Najczęściej robimy to w stosunku do partnerów ale na naszej scenie znajdują się  także pozostali członkowie rodziny, znajomi, szef, koledzy z pracy, wspólnicy i inni.                                                                                                                                                          Każda z wielu możliwych ról daje fałszywe poczucie, że panujemy nad relacjami.   A oto one - niektóre z oskarowych ról ;-)   Są tacy, którzy obawiając się, że nie otrzymają tego czego pragną – wsparcia, miłości, akceptacji sięgają po własną słabość i powiewają nią niczym sztandarem:   Biedactwo - Najbardziej oczywista rola, którą grają ludzie czujący niepewność i lęk. Oto w skrócie mechanizm tego zjawiska: „Jestem taka biedna, krucha, przemęczona, chora, mam takiego pecha w życiu, że więcej już nie zniosę, więc nie krzycz na mnie, niczego ode mnie nie wymagaj  itp.” Biedactwo już od progu epatuje ogromem nieszczęść jakie nań spadają. Zwykle też ma talent do generowania niefortunnych sytuacji, bo to jego naturalna predyspozycja. Gdy do nas dzwoni zwykle zaczyna od słów: „Czy wiesz co strasznego mnie dzisiaj spotkało?... Przesłanie: Nie krzywdź mnie.   Męczennik – To z kolei osoba, której specjalnością jest poświęcenie. Wstaje wcześniej od ciebie, żeby zrobić Ci śniadanie, nie śpi do późna gdy nie wracasz do domu, wyręcza Cię w czym tylko może, wybacza nielojalność, zdradę, lekceważenie.  Nie robi tego jednak bezinteresownie. Tak wiele potrafi znieść, tyle dowodów uczucia Ci daje, że w pewnym momencie znajdujesz się w pułapce wymuszonej wzajemności. Ulubiony cytat? „ To ja tak się dla Ciebie poświęcam, a Ty…?!”. Przesłanie – „Nie wolno Ci po tym wszystkim odejść! Masz obowiązek mnie kochać!”.   Istnieją też inne mechanizmy. Niektórzy unikają konfrontacji z lękiem przez odrzuceniem tworząc, dla odmiany, wizerunek siły. W tej kategorii do Oskara nominowani są :-)   Zbawiciel – Manifestuje swoją zaradność. Ratuje Cię z opresji, staje na głowie by zapobiec najgorszemu. Od męczennika odróżnia go pozytywna energia i poczucie misji. To Twój prywatny Batman, który staje twarzą w twarz z wyzwaniem. Ten typ z zasady wiąże się z kimś, kto ma skłonność do wywoływania katastrof ( z nałogowcem, kimś niezaradnym życiowo ). Przesłanie – „Beze mnie zginiesz.”   Siłacz – On też potrzebuje mierzyć się z wyzwaniami, więc w partnerstwie, w pracy bierze na siebie odpowiedzialność niemal za wszystko. Nie działa z pozycji utrudzonego Męczennika, jego akcje nie są tak brawurowe jak w przypadku Zbawiciela lecz także manifestuje swoje zaangażowanie – zostaje po godzinach, wychodzi najpóźniej z biura, bierze dwa etaty, sam robi remont, wciąż coś przewiduje, planuje i realizuje.  Przesłanie – „Wszystko jest na mojej głowie! Co byście beze mnie zrobili?”   Perfekcjonista –  Bierze sprawy we własne ręce bo nikomu do końca nie ufa. Tobie też. Nawet jeśli o coś Cię poprosi z zasady nie będzie zadowolony z rezultatu, poprawi Cię lub w końcu ostentacyjnie zrobi sam. Dlaczego? To proste. Przecież to on zawsze wszystko robi najstaranniej, najdokładniej, po prostu perfekcyjnie! Przesłanie -  „Czy może być ktoś doskonalszy ode mnie?”   Ważniak – Z definicji ma rację. Trudno mu powstrzymać się od pouczania innych, lubi robić uwagi ale sam nie przyjmie ani rady ani tym bardziej krytyki. Czy to w partnerskim związku czy poza nim dzieli poglądy na własne oraz… mylne.  Brak mu często dystansu. Przesłanie – „Jestem nieomylny. Tylko ja wiem co należy robić”.    Dominator – On idzie jeszcze dalej.  Pracuje zwykle z „bandą idiotów”, w domu mieszka z „samymi nierobami” . Nie tylko nie uznaje cudzych racji ani innego punktu widzenia. Posuwa się do przemocy, mobbingu, zastraszania itp. Przesłanie – „Ze mną nie wygrasz”.   Rywal – Aby zaistnieć musi wygrać.  Dlatego zawsze jest w kontrze, zawsze gotowy do kłótni i rywalizacji, do wyścigów i udowadniania racji. W grupie ma odmienne zdanie od reszty, posuwa się do prowokacji, w partnerstwie dba o to by jego było na wierzchu. Przesłanie –„ Jestem lepszy od Ciebie”.   A oto jeszcze inne role, tym razem mniej nastawione na konfrontację:   Uciekinier – To ktoś, kto w obliczu emocjonalnych problemów ratuje się ucieczką. Trudno wciągnąć go do rozmowy o problemach w relacji, o wyzwaniach, które przed nią stoją. Gdy dyskusja robi się gorąca wychodzi, włącza komputer lub staje się nieobecny, zamykając się przed swoim rozmówcą emocjonalnie. Przesłanie – „Lepiej milczeć lub odejść niż przyznać się do porażki”.   Czaruś – Gdy nad jego głową zbierają się czarne chmury obraca wszystko w żart.  Chcesz z nim poważnie porozmawiać, rozwiązać problem, zerwać… a za chwilę śmiejesz się z jego dowcipów, zabawnych min  lub ulegasz komplementom, miłym słowom. Aż do kolejnego kryzysu. Przesłanie –  „Jeszcze raz mi się uda”   Zadowalacz – Jego taktyka to potakiwanie, kiwanie głową z aprobatą i przyznawanie racji. Umiałby kibicować dwóm rywalizującym drużynom na raz.  W rodzinnych lub zawodowych sporach może, równie gorliwie,  przyznać ją osobom stojącym po obu stronach barykady.  Przesłanie – „Nie odpychaj mnie, jestem Twoim sojusznikiem”.   To niektóre role, które gramy by uniknąć odrzucenia. Może grasz którąś z nich lub rozpoznajesz w niej bliską osobę?   Jeśli tak, spojrzenie na rolę z dystansem i zmiana wzorca zbliżą Cię do bycia sobą i do prawdziwych uczuć.   Joanna Godecka Zachęcam Was do przeczytania wywiadu ze mną z okazji wydania mojej książki "SZCZĘŚCIE W MIŁOŚCI. JAK MĄDRZE KOCHAĆ I ROZUMIEĆ SIEBIE" dostępnego w poniższym linku :) http://sympatia.onet.pl/tips/advice/dating/ty-tez-mozesz-miec-szczescie-w-milosci,5666873,advice-detail.html    Zapraszam do mojego kanału na You Toube https://www.youtube.com/channel/UC2RHWRdHoRgwYPoZ7bg6JMw/feed?view_as=public …a także na profesjonalne sesje http://www.twojdobrycoach.pl/ Joanna Godecka