O mądrości, namiętności i... karmieniu wilka

Witajcie… Kiedy przyglądam się światu, wydaje mi się tym piękniejszy im więcej jest w nim mądrości. No ale na świecie szaleje maj, więc budzą się też namiętności. Dlatego dzisiaj będzie o tym właśnie – o mądrości, namiętności i… karmieniu wilka ;-)   M jak   MĄDROŚĆ                                                                                                                                             Niby rzecz oczywista, choć wcale nie tak łatwa do określenia. Jak powiedział Aleksander Fredro „Że nikt ci nie powie, żeś głupi, przez to mądrym nie jesteś”. Nie jest pochodną twojego ilorazu inteligencji. Nie zależy od ocen na dyplomach, liczby skończonych szkół i odbytych szkoleń. Mądrość to nie wiedza, choć oczywiście nabyte doświadczenia i szerokie horyzonty jej sprzyjają. Jest to zdolność do właściwego kierowania swoim życiem, dokonywania słusznych wyborów, słowem kroczenia drogą zadowolenia, która prowadzi do trwałego szczęścia. I z pewnością jest to zdolność tworzenia dobrej dla nas skali wartości i mądrej miłości. A także umiejętność odróżniania rzeczy, w które warto się angażować lub odwrotnie, świadomość, że czasem nawet strata bywa zyskiem. Bo mądrość to coś więcej niż rozsądek. Mądrość to pełnia.                                                                                                                                                       Zgadzam się ze słowami coacha Charlie Carter Scott: Mądrość nie jest stanem, który trzeba osiągać, lecz stanem który należy sobie przypomnieć. Pojawiłeś się na naszej planecie w pełni wyposażony w nieograniczoną mądrość wrodzoną wszyst­kim ludziom. Żeby ją sobie przypomnieć, wystarczy znaleźć dostęp do tej sfery własnej osoby, którą łączy więź z nieskończonym boskim źródłem Jesteś me mniej mądry niż Budda, Arystoteles lub Konfucjusz — po prostu oni dotarli w sobie do takiej sfery, do której ty jeszcze nie przeniknąłeś.   N jak NAMIĘTNOŚĆ                                                                                                                                                 Kiedy myślimy o namiętności  najczęściej odnosi się to do seksualności i zmysłowości, do silnego  i nieodpartego uczucia do drugiej osoby, które powoduje utratę kontroli intelektualnej nad zachowaniem. Namiętność to dobra pożywka dla literatury i filmu. Najlepiej sprzedają się  historie burzliwych  związków i fabuły, w których bohater rzuca na szalę  niemal wszystko by osiągnąć namiętny cel.  Ale czy to co sprawdza się na taśmie filmowej lub na kartkach książek sprawdza się także w życiu? Co zrobić, kiedy namiętności stają się niszczycielskie? Jak to rozpoznać? Jest na to sposób. Jeśli to Ty masz swoją namiętność, pozwalasz jej wnosić do swojego życia nieznane dotąd porywy – to świetnie. Jeśli jednak to namiętność ma ciebie i nie panujesz nad jej destrukcyjnym wpływem – to niedobrze. Wobec tego czy - nad silną namiętnością możemy zapanować? Oto podpowiedź:                     Pewien indiański chłopiec rozmawiał kiedyś ze swoim dziadkiem: Co sądzisz o sytuacji na świecie? Dziadek odpowiedział: To tak jakby toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój. Który z nich zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec. Ten, którego karmię - odrzekł dziadek.   Ty też możesz wybrać którego wilka karmisz.   Posłuchajcie też drugiego odcinka Poradnika randkowania ( bez kłamstw ) :-) https://youtu.be/X8xHsFqexSQ Zapraszam na sesje indywidualne: http://www.joannagodecka.pl/sesje-indywidualne A także na mój kanał w YouYube https://www.youtube.com/channel/UC2RHWRdHoRgwYPoZ7bg6JMw/feed?view_as=public I stronę : http://www.twojdobrycoach.pl/ Miłego dnia… Joanna Godecka