O instynkcie, o kłamstwie, szkole kaskaderów i Albercie Einsteinie…

Witajcie… Wiosna wciąż w natarciu, więc dziś garstka inspiracji, parę haseł*, które pozwolą Wam odnaleźć źródło energii. Mam taką nadzieję ;-)   I jak INSTYNKT Mam tu na myśli chemię, ten rodzaj przyciągania, który funkcjonuje bez naszego świadomego udziału. Bo czasem myślimy sobie – to dobra partia – przystojny, zamożny, wykształcony… śliczna, inteligentna, sympatyczna… Ale czasem serce i rozum przeciągają między sobą linę.  Rozumowa kalkulacja nie zawsze pokrywa się z naszym instynktownym wyborem, który oparty jest na atawizmach lub też na zakodowanych wzorach. Sęk w tym, że zakodowane wzory nie zawsze są dla nas dobre. Czasem przyciągają nas osoby nieodpowiednie dla nas, o czym była już mowa w niniejszej książce.                                                                                                                                                Czytałam kiedyś o słynnej szkole kaskaderów w Los Angeles, która rekrutuje swoich adeptów w bardzo oryginalny sposób. Każdy, kto chce zostać do niej przyjęty, przechodzi test. Jest stawiany niedaleko przepaści z przepaską na oczach. Jego zadaniem jest iść naprzód i zatrzymać się w miejscu jak najbliższym od przepaści, które jednak nie zagrażałoby życiu. Jeśli adept stworzy jakiekolwiek zagrożenie, traci szansę bezpowrotnie. W owej szkole sądzi się bowiem, że dopiero, gdy ktoś umie instynktownie zadbać o swoje bezpieczeństwo, może być na to niebezpieczeństwo narażony.                                     Podobnie sprawy się mają w życiu, w miłości. Jeśli wciąż powtarzasz te same wzorce, lecisz w ogień i palisz sobie skrzydła, nie dowierzaj swojemu instynktowi. Zwodzi cię. Zanim znowu podejmiesz wyzwanie, najpierw poświęć tyle czasu ile trzeba na zmianę wzorców.   I jak JAKOŚĆ                                                                                                                       Każdy z nas chce żyć dobrze i być szczęśliwym najbardziej jak się da. A więc dbaj o jakość swojego życia i w pojedynkę i w rodzinie. Nie zgadzaj się na bylejakość. Ktoś kiedyś powiedział, że miedzy wejściem na Mont Everest i niewychodzeniem z domu są jeszcze możliwości pośrednie. Znajdź więc balans między elegancją i swobodą w swoim życiu. Nie chodzi o to abyś zawsze wyglądał/a jak byś wychodził/a do opery ale nie donaszaj po domu rzeczy, których miejsce jest na śmietniku. Niech Ci się chce nakryć do stołu tylko dla siebie, wyglądać dobrze nawet jeśli nikt cię nie zobaczy. Kiedy wstajesz rano poświęć chwilę sobie i poczuj, że jesteś, że istniejesz. Zapytaj siebie, czego potrzebujesz do szczęścia właśnie dzisiaj. I w taki sposób traktuj bliskich. Interesuj się nimi, wspieraj ich. Co jakiś czas zapytaj siebie. Czy żyję tak jak chcę, jak kiedyś chciałem? A jeśli okaże się, że czegoś brak – to znajdź co to takiego. I spytaj siebie ponownie – co mogę robić z małych rzeczy, żeby mieć tego więcej. A może powinienem/powinnam przestać coś robić albo robić inaczej?   K jak KŁAMSTWO                                                                                                                To oczywiste, że nikt nie chce być oszukiwany. Często zadajemy sobie pytanie: „Czy on/ona jest ze mną szczery?”, „Czy rzeczywiście mu/jej się podobam?” Jednak czy absolutna szczerość to właśnie to czego chcemy? Wyobraź  sobie sytuację jakich wiele. Mężczyzna i kobieta idą razem, nagle on ogląda się za jakąś  wyjątkowo atrakcyjną, długonogą blondynką. A oto dialog, który przeprowadzili by w naszym niedoskonałym świecie: Kobieta – Podoba Ci się? Mężczyzna – Nie wiem o kim mówisz, nikogo nie widziałem… Kobieta – Jasne! Jest ładniejsza ode mnie, prawda? Mężczyzna – Kochanie, o czym Ty mówisz, przecież wiesz, że tylko Ty mi się podobasz.   A oto ten sam dialog w idealnym świecie, bez kłamstw: Kobieta – Podoba Ci się? Mężczyzna – Mówisz o tej blondynce? Taaak, jest fantastyczna. Kobieta – Jest ładniejsza ode mnie…? Mężczyzna – No wiesz kochanie, tak na oko młodsza od Ciebie 15 lat, waży 20 kilo mniej, no i ta figura… widziałaś jakie ma dłuuuugie nogi…? Kobieta – Rozumiem, że gdyby tylko chciała, to byś mnie zdradził… Mężczyzna – No wiesz, fajnie by było. Ale nie masz się co martwić, nie miałbym u niej szans… Kobieta – No tak, istotnie nie masz. Zacząłeś łysieć, nie chodzisz na siłownię. Musiała by być ślepa, żeby się z Tobą zdawać.    No i proszę. Bardzo szczere ale chyba niezbyt budujące wyznania? Gdzie więc przebiega konstruktywna granica pomiędzy szczerością a kłamstwem? Przecież aby komunikować się na poziomie emocjonalnej prawdy, musimy brać pod uwagę uczucia drugiego człowieka.  Tak zwana inteligencja emocjonalna to nic innego jak odpowiednio rozwinięte, między innymi, umiejętności społeczne takie jak: empatia czyli  wrażliwość na odczucia innych osób i asertywność czyli umiejętność wyrażania emocji bez naruszania cudzego poczucia godności.   Jeśli więc chcesz komunikować się bez kłamstw ale w sposób który nikogo nie rani zadaj sobie pytania: - czy moja szczerość służy konstruktywnym celom? - czy osoba, która usłyszy moje słowa, poczuje się zmotywowana? - czy negatywną treść mogę przekazać w nieraniącej formie?   A oto dialog, który według mnie stanowi udany kompromis: Kobieta – Podoba Ci się? Mężczyzna – Mówisz o tej blondynce? Jest atrakcyjna. Kobieta – Podoba Ci się bardziej ode mnie? Mężczyzna – Kochanie, jest ładna, jest wiele ładnych kobiet, ale spośród nich wybrałem właśnie Ciebie. Kobieta – Zdradził byś mnie z nią? Mężczyzna – Wiesz, może odczuwał bym chwilową pokusę, ale nie chciałabym Cię zranić i ryzykować tego na czym mi zależy.   L jak LĘK                                                                                                                                                                                                                                                           Jeśli myślisz sobie: jak by to było dobrze kochać i być kochanym, przyjrzyj się dokładniej tym myślom aby rozpoznać swoją motywację.  Bowiem zawsze warto wiedzieć czy napędza nas blask czy cień? Bo wszystko w naszym życiu może pochodzić z jednego lub drugiego źródła.  Na przykład dbanie o siebie może być naszą preferencją lub uzależnieniem od atrakcyjnego wizerunku i idącej za tym akceptacji. Słowem, możesz dbać o siebie by czuć się piękniejszą/ piękniejszym lub z obawy by nie okazać się brzydką/brzydkim. Możesz szukać kogoś z kim będziesz dzielić szczęście lub tez kogoś, kto uwolni cię od lęku i smutku. To wielka różnica.   Jeśli nie jesteś pewna/pewien swoich motywacji, polecam proste ćwiczenie. Nie działaj automatycznie. Zaobserwuj jak się czujesz myśląc o tym, czego pragniesz. Czy odczuwasz przyjemność czy coś zgoła innego? Czy myślisz o miłości – chcę się zakochać, będzie cudownie? Czy raczej myślisz sobie - muszę mieć kogoś. Jest tak źle gdy jestem sam/a.   Poczuj energię słowa CHCĘ. Podąża za nim twoja witalność, przyjemność, zaangażowanie. A słowo MUSZĘ? Czujesz napięcie, niecierpliwość, poczucie niedosytu?   A oto słowa Albert Einsteina „ Każdy z nas ma dwie rzeczy do wyboru: jesteśmy albo pełni miłości... albo pełni lęku” A więc wybierajmy… *Fragment pochodzących z mojej książki „Szczęście w miłości. Jak mądrze kochać i rozumieć siebie.”   ZAPRASZAM NA WARSZTATY! BĘDZIE INSPIRUJĄCO I RADOŚNIE! Informacje o warsztatach PODNOSIMY SWOJE POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI!!! http://www.joannagodecka.pl/moje-warsztaty