Nowa jakość

Czy astrologia i coaching mogą tworzyć wspólną jakość?

 

Pozornie może się wydawać, że stoją do siebie wopozycji bo coaching to samodzielne kreowanie przyszłości a prognozaastrologiczna to gwiezdny plan, który szykuje nam przeznaczenie. 

 

Tak jednak nie jest, przynajmniej nie do końca.Astrologię można bowiem wykorzystać jako wiedzę o człowieku, o jegopotencjałach, ograniczeniach i dynamice zmian, jakie mogą się dokonać w jegożyciu. Jakich zmian? Ano takich, które wykreujemy wspólnie korzystając z możliwościcoachingu. Przeznaczenie to nie jest ślepy los. To konsekwencja naszych marzeń,pragnień i dążeń.

 

Posłuchajcie historii Ani.

Kiedy pojawiła się u mnie w pewne lutowe popołudniesprawiała wrażenie zagubionej. Ciemne włosy związane w kucyk, poważnespojrzenie i cała sylwetka jakby trochę skulona, a może tylko zmarznięta wzimowy, mroźny dzień.

Gdy usiadła i poczęstowałam ją gorącą herbatą,poprosiłam aby zdefiniowała swój problem, abyśmy mogły rozpocząć pracę.Dziewczyna pomilczała dłuższą chwilę i stwierdziła, że całe jej życie wymagazmian. Ona, Ania, nie ma żadnych szczególnych umiejętności, idzie przez życiebez poczucia jakiegokolwiek sukcesu i ma wrażenie, że jest to droga do nikąd.Kilka miesięcy temu zostawił ją chłopak, tym bardziej wiec puste i smutne stałosię jej życie. Praca, odpowiedzialna i wymagająca wiele energii, czasem kino,teatr. No i tyle.

 

Zerknęłam w kosmogram.

Jak to możliwe, że ta dziewczyna aż tak bardzo niedocenia swoich możliwości? Przecież jest bardzo zdolna i mało tego, ma mnóstwodeterminacji! Czy może nie mieć o tym pojęcia!?  Sięgam głębiej. No tak… dom rodzinny... Jakaśbardzo krytyczna osoba zniszczyła jej wiarę w siebie. Podwyższyła jejpoprzeczkę do tego stopnia, że Ania to co robi uważa za nie zasługujące na mianosukcesu. Nawet gdyby zdobyła Mont Everest stwierdziłaby, że po prostu weszła najakąś górkę.

 

To co widzę w kosmogramie zachowuję dla siebieponieważ coach nie powinien  sugerowaćcoachee ( klientowi ) własnych rozwiązań. Ale mogę pokazać Ani to, czego onazdaje się nie zauważać.

 

Ja - Aniu – Wypisz na kartce 10 swoich sukcesów.

Ania – Ale ja nie mam żadnego sukcesu. Nawetnajmniejszego.

Ja – Jesteś pewna?

Ania – Jestem pewna.

Ja – Opisz wobec tego swoją życiową sytuację. Gdziemieszkasz, pracujesz, czym się zajmujesz.

Ania – Zaraz po studiach zaczęłam pracę w kancelariiprawnej „XXX”. I pracuję tam od 8 lat.

Ja – To bardzo dobra kancelaria. Czy trudno tam siębyło dostać?

Ania – Miałam bardzo wysoką średnią na studiach,obroniłam się na szóstkę, więc nawet chętnie przyjęli mnie na staż. I zostałam.

Ja – Rozumiem, Aniu, że ani świetna średnia nastudiach prawniczych ani zdobycie dobrej pracy to nie były bynajmniej sukcesy?

Ania – Po chwili… no, nie wiem… to już było przecieżtak dawno.

Ja – Spójrz na to z perspektywy innej osoby – czy dlakogoś postronnego były to sukcesy?

Ania – no może tak…..

Ja – To mamy już dwa. Opowiadaj dalej.

Ania – No ale naprawdę nie ma o czym. Pracuję, spłacamkredyt… naprawdę nie ma o czym mówić.

Ja – Na co wzięłaś kredyt?

Ania – Kupiłam mieszkanie.

Ja –  Powzięłaśpoważne zobowiązanie.

Ania – Trochę się bałam.

Ja – To jesteś odważna. I dajesz radę?

Ania – Daję.

Ja – To, co możemy dopisać ten fakt do listy sukcesów?

Ania – Nareszciez uśmiechem. Dopiszmy…

 

Kochani… doszłyśmy tym sposobem do 12 sukcesów ( prawojazdy zdane za pierwszym razem, wymarzony wyjazd do Azji…. ) , bo na więcej zabrakło nam czasu.

 

Na kolejną sesję Ania weszła raźnym krokiem.

Ania – Przemyślałam to wszystko. Czytam sobie tę listęsukcesów codziennie.

Ja – I co czujesz.

Ania – Cieszę się.

Ja – Czy kiedykolwiek świętowałaś swoje sukcesy? Czykiedy odebrałaś dyplom była jakaś feta?

Ania – ( ze smutkiem ) Nie…

Myślę, że to wina mojej mamy, która nigdy nie była zemnie zadowolona. Chciała żebym grała na pianinie. To jej ulubiony instrument. Samamarzyła o karierze muzycznej. Ale mnie to nigdy nie pociągało no i nie miałampredyspozycji. Wszystko inne się dla niej nie liczyło. Zawsze zbywała mojedobre stopnie w szkole i na studiach mówiąc, że to nic szczególnego, że siędobrze uczę. Że gdybym robiła coś wyjątkowego to byłoby dopiero ważne.

Ja – Ale teraz czujesz, że robisz wyjątkowe rzeczy?

Ania – Dopiero się uczę zadowolenia z siebie

Ja – A co byś powiedziała, żeby urządzić  imprezę na część wszystkich Twoichdotychczasowych sukcesów?

Ania – śmiejesię Dzięki, dobry pomysł… czuję, że zrobiłam pierwszy krok dosamozadowolenia.

Ja – Jaki będzie kolejny?

Ania – Chcę zadbać o swoje życie prywatne, miećzwiązek.

 

Kochani, ta historia wciąż się „dzieje”. Jestemprzekona, że wkrótce narodzi się całkiem nowa Ania – świadoma swoich licznychtalentów, pełna energii i wiary w szczęście i sukces, które staną się jejudziałem.

 

Ania zgodziła się na to bym podzieliła się z Wami jejdoświadczeniami z (astro) coachingiem bo ten pierwszy krok jest najważniejszy :)


Korzystając z Waszej uwagi chciałabym jeszcze zachęcić Was do akcji www.karmimypsiaki.pl - kliknijcie żeby napełnić puste miski. To nic nie kosztuje!