MURY i MOSTY

Kiedyś młody dziennikarz odwiedził Alberta Einsteina i spytał go: „Jakie jest najważniejsze pytanie jakie może postawić naukowiec”. Einstein zamyślił się długo bujając się na swoim ulubionym fotelu i paląc fajkę.  Dziennikarz domyślał się, że Einstein buduje w myślach jakieś skomplikowane wzory matematyczne ale ten odparł : „Najważniejsze pytanie jakie każdy z nas może postawić, jest to, czy wszechświat jest przyjaznym miejscem? „. Co ma Pan na myśli” spytał zadziwiony dziennikarz, jak to może być najważniejsze pytanie? Einstein odpowiedział z powagą – „ Tak, ponieważ odpowiedź na nie wpływa na to co zrobimy ze swoim życiem. Jeśli wszechświat jest przyjaznym miejscem, spędzimy czas na budowaniu mostów. Jeśli nie, na budowaniu murów. Decyzja należy do nas”

Majka ma 36 lat.  Wygląda na więcej. Głos jej się łamie kiedy mówi o tym, że on ją terroryzuje a czasem i bije.  Na wszelki wypadek ogląda się za siebie. Raz a potem jeszcze raz. Nie, nie wzięła z nim ślubu ale są już razem 6 lat. Majka ma dobrą pracę, myślała nawet kiedyś o studiach podyplomowych ale wie, że Darkowi to się nie spodoba. Więc wycofała papiery. Znajomych już prawie nie ma. Nie zaprasza nikogo do domu od kiedy Darek zachował się przy ludziach tak, że ona wstydzi się do tej pory. Jej wielkim marzeniem jest cichy i słoneczny dom. Przede wszystkim cichy i spokojny. Taki dom, jakiego nigdy nie miała. Rodzicie się rozwiedli kiedy była mała. Matka nie chciała jej wziąć, miała inne plany, więc ona została z ojcem. Ojciec przelał na nią całą złość na matkę. Nie raz od niego oberwała. Za niewinność. Ale przynajmniej skończyła studia, bo ojciec profesor, nie chciał mieć córki nieuka. Jej piątkę na magisterskim dyplomie przyjął wzruszeniem ramion. No bo w końcu co to za wyczyn?

Majka żyje za murem. Tak ułożyły się elementy życiowej układanki. Cegiełka po cegiełce. Za murem smutno i nawet nie całkiem bezpiecznie. Może więc powinien być jeszcze wyższy?

Pytam Majkę czy chciałaby zrobić coś odwrotnego? Przerzucić most. Majka by chciała ale nie widzi już tego co na zewnątrz. Nawet kiedy wspina się na palce. Zastanawiamy się więc wspólnie jak to się robi, krok po kroku, tak jakbyśmy ustawiały drabinkę. Majka przypomina sobie tę przestrzeń, przestrzeń, która może być przyjazna.

Szanujmy i kochajmy swoje dzieci pokażmy im jak budować mosty. Budowanie mostów to poczucie bezpieczeństwa, pochwała, uśmiech, szczerość, akceptacja, sprawiedliwość, pozytywna motywacja, optymizm, dobra wola, wsparcie, niesienie pomocy.
Ci, których nauczymy  tylko wznosić mury spędzą życie samotni w swojej twierdzy.

Zajrzyjcie na blog rodziców Mateusza. Oni budują most...:)

http://mateusz2005.blog.onet.pl/