KIEDY KAROCA ZAMIENIA SIĘ W DYNIĘ czyli JAK UNIKNĄĆ ZAWODU

Magda poznała Michaela na wakacjach w Grecji. Pojechała ze swoim chłopakiem Markiem, ale on więcej czasu spędzał z przypadkowo poznaną grupką dziewczyn niż z nią. Czuła się opuszczona i wściekła. Michael, przystojny Hiszpan, mieszkał w tym samym hotelu.  Zauważywszy, że Magda chodzi ze smutną miną zaoferował jej swoje towarzystwo. Mimo, że jej angielski nie był perfekcyjny znakomicie się dogadywali i bawili świetnie. Michael okazał się wspaniałym przewodnikiem i znakomitym facetem.  Troskliwym, uprzedzająco uprzejmym. Zaczęło  iskrzyć. Po trzech spędzonych wspólnie tygodniach zaproponował żeby przyjechała do niego do Barcelony na stałe. Obiecał, że załatwi jej świetną pracę i będą razem. Magda była pod wielkim urokiem Michaela i mimo  wahań zdecydowała się na ten odważny krok. Niestety wymarzonej pracy dla Magdy nie było a Michael szybko zmienił się z czarującego faceta w protekcjonalnego gbura, zaczął wyśmiewać jej błędy językowe i traktować ją jak pomoc domową. Czarę goryczy przepełniła się gdy wybrał się z przyjaciółmi do miasta zostawiając ją w domu. Powiedział, że nie będzie się kompromitować z analfabetką wśród ludzi na poziomie. Następnego dnia Magda kupowała bilet na samolot z przykrym poczuciem upokorzenia i klęski. Czarek spotkał Małgosię w modnym klubie. Wyglądała zjawiskowo. Z przecudnym uśmiechem przyjęła zaproszenie na drinka. Małgosia okazała się znakomitym rozmówcą ale przede wszystkim jak ona umiała słuchać! Nie wiadomo kiedy opowiedział jej swoją historię, zwierzył się ze stresów przykrego rozwodu i odpowiedzialnej pracy oraz samotności w luksusowym apartamencie. Spotykali się dwa tygodnie. Czarek był już po uszy zakochany. Kiedy dowiedział się, że Małgosia straciła pracę, bez wahania zaproponował jej zamieszkanie razem. Pierwszy tydzień był wspaniały. Małgosia czekała na niego z kolacją, co prawda zamówioną w restauracji, ale za to bardzo wykwintną. Jej obecność, jej miły głos sprawiały, że pędził do domu jak na skrzydłach. Niestety, któregoś wieczora usłyszał głos Małgosi przemawiający czule do słuchawki… Niestety nie do niego…. Ewa długo szukała swojej bratniej duszy, więc postanowiła w końcu zalogować się na portalu randkowym. Po kilku dniach poszukiwań poznała Andrzeja. Przedsiębiorczy, odważny chłopak, od kilku lat ciężko pracujący w Irlandii. Ma zamiar wrócić na stałe do Polski znaleźć sobie dziewczynę. Zostało mu jeszcze kilka miesięcy aby zebrać kwotę pieniędzy, która pozwoli mu otworzyć własny biznes. Najpierw wymieniali e-maile.  O planach na przyszłość, o marzeniach, o tęsknocie za szczęściem. Potem pierwsza rozmowa na Skype. Ewa miała tremę jak przed występem w La Scali. Odliczała czas, co chwilę zerkała na zegarek. Kiedy popłynęły pierwsze słowa poczuła się trochę skonsternowana… Andrzej wydał się jej trochę inny niż to sobie wyobrażała. Lekceważąco wypowiadał się o swoich znajomych, którym gorzej się powodzi. No ale w końcu jest tam sam, zmęczony, samotny, sfrustrowany… To, że jego żarty jakoś jej nie śmieszą to w końcu nie jest taka wielka sprawa. Wreszcie spotkanie. Ewa stoi na lotnisku, nerwowo zaciska dłonie. Jest Andrzej… Po godzinie Ewa ma w oczach łzy. Już na lotnisku Andrzej wepchnął się przed nią w obrotowe drzwi, a wysiadając z taksówki trzasnął drzwiami i nawet nie obejrzał się za siebie. Za to w restauracji wręczył kelnerowi ostentacyjnie duży napiwek… z mało eleganckim komentarzem. Ewa wyszła do toalety po czym wymknęła się chyłkiem. Nie chciała już wracać do stolika. Jej plany, jej nadzieje  rozsypały się jak domek z kart. Czy istnienie jakiś wspólny mianownik dla tych historii? Owszem. Kiedy szukamy miłości, kiedy jej niecierpliwie wypatrujemy często widzimy to co chcemy zobaczyć. Nie bierzemy pod uwagę możliwości, że czasem to co się nam tak podoba to nasza projekcja albo  reklamowe demo. Spójrzcie wokoło. Czy ludzie, którzy utknęli w niedobrych, ograniczających relacjach od początku robili takie założenia? Czy już na pierwszej randce umówili się np.„ Ja będę Cię lekceważyć a Ty mnie zdradzać”? Wiadomo, że nie. Oni też wydawali się sobie czarujący, uwodzili się nawzajem i obiecywali sobie wiele dobrego. Aby się przekonać co naprawdę kryje się pod cudownymi uśmiechami, uprzedzającą uprzejmością, życiową zaradnością potrzeba CZASU. Jak wykorzystać ten czas? Na początek przyda się odrobina uważności. Gdyby Ewa zaufała sobie i przyjrzała się lepiej Andrzejowi, zamiast go rozgrzeszać poznałaby jego system wartości. Myślę, że dość szybko okazało by się, że to nie jego szuka. Nie doszło by do niepotrzebnego, żenującego spotkania. Gdyby Czarek dałby sobie więcej czasu na decyzję i nadal spotykałby się z Małgosią zamiast od razu dać jej klucze do mieszkania, miałby szansę lepiej ją poznać. Tymczasem zamieszkał pod jednym dachem z obcą osobą i marzeniami na jej temat. Podobnie Magda. Zbyt szybko dając Michaelowi kredyt zaufania okazała się łatwą zdobyczą. Jadąc do niego postawiła się w sytuacji osoby zależnej.  To zaś może nastąpić dopiero w momencie kiedy wiemy, że możemy zaufać. Kochani, każdy dobry coach  mocno wierzy w to, że ludzie mają swoją własną wewnętrzną mądrość i wystarczy pozwolić jej działać. Dlatego ufajcie sobie i swoim reakcjom. Reagujcie na swoje prawdziwe uczucia, bądźcie w kontakcie z własnymi emocjami. Nikogo nie tłumaczcie i nie interpretujcie cudzych zachowań na czyjąś korzyść. Jeśli coś budzi opór – mówicie NIE. Jeśli coś budzi wątpliwość – PYTAJCIE. Jeśli coś budzi niepewność – DAJCIE SOBIE CZAS.   Nie przekraczajcie własnej granicy komfortu robiąc coś „ na kredyt” jeśli to naraża Was na przykre skutki lub rozczarowanie. Warto być pewnym, że to ta osoba i właściwa chwila. W ten sposób okazujecie szacunek sobie. To niezbędne. Zatrzymajcie się na chwilę, zastanówcie się czego i kogo potrzebujecie, czego i kogo szukacie. Nastawcie strzałkę kompasu na kierunek dobry dla Was.  Sprawdźcie czy relacja naprawdę spełnia powyższe oczekiwania zanim zaangażujecie się całym sobą. Nie traktujcie innych lepiej od siebie, a innych traktujcie  tak jak Wy chcielibyście być traktowani. Joanna Godecka www.twojdobrycoach.pl Zapraszam na indywidualne sesje coachingowe i oddechowe