Jak obłaskawić miłość...

Beata ma śmiejące się oczy, śliczne, jasne, długie włosy, zgrabną figurę i coś bardzo pozytywnego w aurze, jaką wokół roztacza. Jest po prostu sympatyczna. Aż trudno uwierzyć, że ta prześliczna 34 letnia dziewczyna o naturalnym i przemiłym sposobie bycia może mieć problem z nawiązaniem satysfakcjonującego związku. Kiedy jednak Beata opowiada swoją historię, smutnieje. Z jej oczu znikają figlarne iskierki. Bo zawsze jest tak samo. Beata nie ma problemu ze zrobieniem pierwszego kroku lub z reakcją na sygnał od mężczyzny. Ale kolejne związki przypominają fajerwerki. Na początku euforia a po chwili wszystko kończy się według tego samego scenariusza. Bez awantur, bez wielkich łez ale i bez nadziei na powrót. Ile to już razy 6 a może 8? Fatum?
 
Popatrzmy:
Na początku zauroczenie, dwa, trzy tygodnie obserwacji, a potem Beata wręcza chłopakowi klucz do swojego mieszkania lub zawiesza swoje rzeczy w jego szafie. Pracuje w dużej korporacji, dobrze zarabia ale ma przez to bardzo niewiele czasu. Przyzwyczajona jest do precyzyjnego planowania i skutecznego działania więc uznała, że najlepszym sposobem aby się lepiej poznać jest szybkie wejście w codzienność. Tłumaczy mi logicznie, że przecież człowieka poznaje się nie na randkach w eleganckiej restauracji, ale po tym jak zachowuje się w czterech ścianach, że takie optymalne warunki, bycie ze sobą codziennie, dostatek seksu, powinny dopomóc miłości.

Ale czy tak właśnie jest!?

Otóż nie a przynajmniej nieczęsto. Miłość nie kieruje się bowiem logiką i w nosie ma nasz brak czasu. Droga na skróty to zwykle droga donikąd.
Zbyt szybkie wejście we wspólną codzienność gdy ludzie nie osiągnęli jeszcze prawdziwej intymności to wciąż dwoje obcych w jednym łóżku, to tylko przywarcie ciał… . Motyle w brzuchu, czas kiedy nawet przypadkowe dotknięcie wyzwala dreszcz emocji to etap który powinien trochę potrwać. Jak długo? Nie ma jednej reguły, ale kiedy deser, który powinien być zwieńczeniem przyjemności i celebrowania posiłku, zjedzony zostaje przed obiadem odbiera nam apetyt na całą resztę.

A reszta to ten najważniejszy a pominięty etap, kiedy buduje się zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, czas kiedy uczycie się siebie nawzajem. Zaczynacie mieć wspólnych znajomych. Planujecie dopiero wspólne cele, np. wakacje, albo zamieszkanie razem. Cementujecie swój związek. Oprócz fascynacji i namiętności pojawia się głębokie porozumienie i przyjaźń. W pewnym momencie możecie już powiedzieć, że jesteście ze sobą na dobre i na złe, znacie swoje potrzeby i wartości. Waszemu związkowi towarzyszy silne zaangażowanie, przywiązanie oraz przyjaźń. Oczywiście zdarzają się konflikty, ale znając dobrze partnera, możecie je konstruktywnie rozwiązywać.

To odpowiednia chwila na zamieszkanie razem…


Mam do Was prośbę. Piszę książkę o problemach, jakie wszyscy mamy w swoich związkach, w różnych etapach. Jeśli chcecie podzielić się za mną czymś ciekawym, co dotyczy Waszego życia serdecznie Was zapraszam do dyskusji….
Joanna Godecka