GRA O MIŁOŚĆ

Czy zastanawiacie się czasem nad tym, czy  miłość jest Waszym wyborem, preferencją, czy też wydaje się koniecznością?   Odpowiedź na to pytanie wydaje się ważna, ponieważ miłość, która jest wyborem, daje nam MOC. Miłość, która jest nam niezbędna byśmy czuli się dobrze, przypomina raczej uzależnienie. Jest jak narkotyk, którego brak doprowadza do cierpień duszy i ciała.  Z pewnością świetnie wiedzą o ty Ci, którzy doświadczyli długotrwałego, nieprzemijającego bólu związanego z poczuciem, że nie są kochani.   Zapewne część czytelników zarzuci mi, że odzieram miłość z jej wartości, że pewnie nie znam jej, skoro porównuję ją z nałogiem i traktuję jako rodzaj choroby, na którą lepiej nie zapadać. Nic  z tych rzeczy. W moim rozumieniu tylko miłość będąca naszym wyborem daje nam prawdziwą wolność i radość kochania.   Ta, która jest wewnętrznym przymusem prowadzi nas do manipulowania sobą i innymi. Staje się celem, który chcemy osiągnąć bez względu na koszty. Wtedy pozbawiamy siebie autentyzmu i odbieramy także partnerowi prawo do bycia sobą.   Więzienie bez krat Marta, 36-letnia nauczycielka opowiedziała mi swoją historię. „Rodzice rozwiedli się kiedy miałam 7 lat i najbardziej pamiętam z tego okresu oskarżenia ojca. Krzyczał na mamę, że ma dosyć życia w jej więzieniu. Nie miałam pojęcia o czym mówi. Mama zawsze wydawała mi się osobą cichą  i bezbronną. Dopiero teraz nabrało to sensu. Kiedy zaczęłam dorastać i chciałam spędzać więcej czasu z rówieśnikami, mama potrafiła w cichy sposób udaremniać moje plany. Przykład? Miałam iść do przyjaciółki i zostać u niej na noc. Jej rodzice wyrazili zgodę. Moja mama nic nie mówi tylko wydaje się taka blada i zmęczona, zażywa ukradkiem krople na serce. Oczywiście poczułam się winna i zaczęłam się o nią martwić. Zostałam w domu. Choć nie powiedziała ani słowa.  Potem było jeszcze gorzej. Kiedy w moim życiu zaczęli pojawiać się chłopcy, tajemnicze dolegliwości mojej mamy nasilały się za każdym niemal razem, kiedy planowałam randkę. Nie wiem jakim cudem udało mi się wyjść za mąż? Byłam tak zdeterminowana, że choć nie opuszczało mnie poczucie winy, spotykałam się z Markiem. Niestety moje małżeństwo rozpadło się. Dlaczego? Ponieważ zaczęłam powtarzać dokładnie to co robiła mama! Kiedy Marek miał jakieś swoje sprawy, chciał wyjść beze mnie, zaczynałam milczącą wojnę. Kładłam się z „migreną” do łóżka, czasem naprawdę źle się czułam. Teraz wiem, że to był lęk, że on idzie gdzieś beze mnie, odrzuca mnie, więc, może nie kocha? Ta sama rola, którą grała moja mama. Ojciec nie mógł się nigdzie ruszyć bez poczucia winy. Marek też. Obaj powiedzieli dość.”   Biedactwo czyli emocjonalny szantaż Mama Marty a potem ona sama odgrywały w swoich relacjach rolę, którą nazwałam  Biedactwo. To pozornie słaba osoba, która swoją kruchością sprawnie szantażuje innych. Nic nie mówi ale osiąga zamierzony efekt. Rola Biedactwa to najbardziej oczywista rola, którą grają ludzie czujący niepewność i lęk. Oto w skrócie mechanizm tego zjawiska, na przykładzie Marty, z którą pracowałyśmy nad jego odkryciem.   Ja - Co czułaś, kiedy Marek się gdzieś wybierał, miał swoje sprawy. Marta – Na początku nie zastanawiałam się. To było automatyczne. Od razu włączał mi się impuls, że muszę go zatrzymać i dostawałam „migreny”. Teraz jednak wiem, że czułam strach. Ja – Co było źródłem tego strachu? Marta - Jego wyjście z domu, beze mnie było jak odrzucenie mnie, jak porzucenie. Ja – Czy miałaś świadomość, że w taki sposób postępowała Twoja mama? Marta – To dziwne, ale uświadomiłam to sobie dopiero, kiedy zaczęłyśmy nad tym pracować. Teraz rozumiem, że to zachowanie tkwiło we mnie. Nie rozumiałam go. Było jakby zakodowane.    Inne oskarowe role Biedactwo to tylko jedna z ról, którą grają ludzie wtedy, kiedy się boją odrzucenia. A oto kilka innych. Część z nich grywamy także poza osobistymi związkami.  Nie tylko z nich czerpiemy bowiem poczucie wartości. Mogą je nam dać także inni członkowie rodziny, znajomi, współpracownicy. Każda z ról zasłania jakiś lęk i daje fałszywe poczucie, że panujemy nad relacjami.   W tej podobnej kategorii co Biedactwo występuje: Męczennik – Osoba, która tyle dla Ciebie robi, tak bardzo się poświęca, tak wiele potrafi znieść, że nie masz wyboru. Przesłanie - Nie wolno Ci „po tym wszystkim” odejść. Po prostu musisz mnie kochać, szanować, doceniać.   Istnieją też inne mechanizmy. Niektórzy unikają konfrontacji z lękiem przez odrzuceniem tworząc, dla odmiany, wizerunek siły. W tej kategorii do Oskara nominowani są ;-)   Zbawiciel – Ratuje Cię z opresji, staje na głowie by zapobiec najgorszemu. Ten typ z zasady wiąże się z kimś, kto ma skłonność do wywoływania katastrof ( z nałogowcem, kimś niezaradnym życiowo ). Przesłanie - Beze mnie zginiesz.   Siłacz – On też potrzebuje mierzyć się z wyzwaniami, więc w partnerstwie bierze na siebie odpowiedzialność za wszystko. Nie działa jednak z pozycji Męczennika tylko manifestuje swoje zaangażowanie. Przesłanie – Z kim będziesz tak bezpieczny jak ze mną?   Perfekcjonista – Zawsze najlepszy.  Bierze sprawy we własne ręce bo nikomu do końca nie ufa. Tobie też. To on zawsze wszystko planuje i robi najstaranniej, najdokładniej. Przesłanie -  Czy może być ktoś doskonalszy ode mnie?   Ważniak – Zawsze ma rację. Będzie Cię pouczać ale sam nie przyjmie rady ani tym bardziej krytyki. Czy to w związku czy poza nim dzieli poglądy na własne oraz mylne.  Przesłanie – Jestem nieomylny. Wiem co należy robić.     Dominator – Używa siły. Nie uznaje cudzych racji ani innego punktu widzenia. Posuwa się do przemocy. Przesłanie – Ze mną nie wygrasz.   Rywal – Zawsze w kontrze, zawsze gotowy do kłótni i rywalizacji, do spierania się, wyścigów i udowadniania racji. Przesłanie – Jestem lepszy od Ciebie.   Jeszcze inne role, tym razem mniej nastawione na konfrontację:   Uciekinier -  Ktoś, kto w obliczu emocjonalnych problemów ratuje się ucieczką. Trudno wciągnąć go do rozmowy o relacji, wyzwaniach, które przed nią stoją. Przesłanie – Lepiej milczeć, lub odejść niż przyznać się do porażki.   Czaruś – Chcesz z nim poważnie porozmawiać, rozwiązać problem, zerwać…. a za chwilę śmiejesz się z jego żartów lub ulegasz komplementom, miłym słowom. Przesłanie –  Jeszcze raz mi się uda.   Zadowalacz – Zawsze potakuje, uśmiecha się i przyznaje Ci rację. W rodzinnych lub zawodowych sporach może, równie gorliwie,  przyznać ją osobom stojącym po obu stronach barykady.  Przesłanie – Nie odpychaj mnie, jestem Twoim sojusznikiem.   To niektóre role, które gramy by uniknąć odrzucenia. Może grasz którąś z nich lub rozpoznajesz w niej bliską osobę?   Jeśli tak, spojrzenie na rolę z dystansem i zmiana wzorca zbliżą Cię do bycia sobą i do prawdziwych uczuć.   Joanna Godecka To jest artykuł mojego autorstwa opublikowany w http://sympatia.onet.pl/tips/experts/gra-o-milosc,5598053,experts-article-detail.html Zapraszam do mojego kanału na You Toube https://www.youtube.com/channel/UC2RHWRdHoRgwYPoZ7bg6JMw/feed?view_as=public …a także na profesjonalne sesje coachingowe http://www.twojdobrycoach.pl/ Do zobaczenia