DLACZEGO ZWIĄZKI SIĘ KOŃCZĄ?

Kiedy się kochamy i chcemy być razem wydaje się oczywiste, że przed nami jasna przyszłość. To innym przydarzają się zdrady i rozwody. Nam to z pewnością nie grozi. Swobodne dryfowanie „Tak właśnie myślałam - mówi Ania. A jednak mój związek po 3 latach zakończył się katastrofą.  Wydawało mi się, że kiedy się pobierzemy, będzie tak samo tylko łatwiej. Moi rodzice są trochę staroświeccy, więc mimo tego, że byłam dorosła i już trzy lata chodziłam z Marcinem musiałam stawać na głowie żeby wyjechać tylko z nim lub zostać gdzieś na noc. Marzyłam więc o tej chwili kiedy nikt nie będzie mi niczego zabraniać. Ale po ślubie wiele się zmieniło. Nie tylko na lepsze. Wynajęliśmy mieszkanie, co obciążyło naszą kieszeń. Po pewnym czasie nasz towarzyski i atrakcyjny tryb życia zamienił się w „kapcie przed telewizorem”. Marcin brał dodatkowe zlecenia w pracy, nie chciało mu się wychodzić, wkurzały go dodatkowe wydatki. Potem zaszłam w ciążę więc nasze potrzeby stały się jeszcze większe. Kiedy w trzecim miesiącu poroniłam wyrósł między nami jakiś mur, oddaliliśmy się od siebie, nie umieliśmy o tym rozmawiać. Po pół roku zdecydowaliśmy się na rozstanie. Kiedy teraz na to patrzę, a minęły dwa lata – widzę, że nie umieliśmy bronić naszej miłości. Dryfowaliśmy ale nie wiedzieliśmy dokąd zmierzamy" Jeśli będziemy się trzymać tej metafory i potraktujemy miłość jak okręt – co możemy zrobić aby nie zderzył się z górą lodową, nie wpłynął na mieliznę? Powinniśmy mieć naszą własną mapę podróży. Ania przyznała, że zabrakło marzeń, konkretnych wyobrażeń, że nikt nie trzymał steru. I tak się często dzieje. Decydujemy się na  ślub lub wspólne zamieszkanie a potem unosi nas fala. Może nas wynieść lub pogrążyć. Ja – Czy wcześniej wyobrażałaś sobie jak będzie wyglądało twoje życie z Marcinem. Ania – Te wyobrażenia się nie sprawdziły. Ja – A jak reagowałaś widząc, że nie jest tak jak myślałaś. Ania – Nic nie robiłam, teraz z perspektywy wydaje mi się, że liczyłam na to, że się samo ułoży. Ja – Myślisz, że Marcin był zadowolony. Ania – Pewnie myślał tak jak ja. Ja – Czy coś byś zmieniła po tym doświadczeniu? Ania – Bardzo wiele. Ja – Co na przykład? Ania – Zadbałam bym o nasze potrzeby. O potrzeby Marcina. Wiem, że był zmęczony, ja chciałam częściej wychodzić. W sumie to były głupoty. Ja – Ktoś kiedyś powiedział że ludzie nie potykają się o góry ale o kretowiska… Ania – Tak, to pasuje do nas... Plan na życie O ile takie swobodne dryfowanie może zaprowadzić nas na mieliznę o tyle posiadanie zbyt wielu konkretnych oczekiwań także nie sprzyja harmonii w związku.   „ Anka zawsze była energiczna – opowiada Jacek. Podobało mi się to bo nie lubię kobiet- bluszczy, które czekają na to, że facet wszystko zaplanuje, zorganizuje i załatwi. Ale kiedy zamieszkaliśmy razem, jej plan na życie zaczął mnie przerażać. Najgorzej w weekendy. Anka dbała o to abyśmy nie marnowali czasu. Kiedy miałem ochotę się polenić, słyszałem że to bezproduktywne, że jak mamy wreszcie wolne to trzeba coś zrobić. Jednak choć lubię rower, wycieczki itp. po jakimś czasie nie czułem już przyjemności. Kiedy oponowałem - Anka mówiła – patrz na naszych znajomych. Siedzą w fotelach i gnuśnieją, my przynajmniej robimy coś pożytecznego. Tak było też w innych sprawach. Wakacje, zakupy, nasze znajomości, kariera. Wszystko musiało pasować do koncepcji, do planu Anki. Choć robiła to pewnie w dobrej wierze, ja miałem dosyć życia w jej świecie. Pewnego razu zrobiłem coś po co nigdy bym się nie podejrzewał. Zdradziłem Ankę z jej całkowitym przeciwieństwem. Żartowałem z tego potem, że poszedłem do łóżka z kobietą, która nie miała planów na wieczór. Mój związek z Anką się rozpadł.” Życie we dwoje to wspólny scenariusz. Inaczej jeden z partnerów ma wrażenie, że gra w cudzym filmie. Prędzej czy później wywołuje to w nim poczucie bycia pod presją.   Jacek przyznał, że coraz częściej traktował nawet przyjemności i rozrywki jako przymus bo Anka robiła założenia i nie była skłonna do ustępstw. Ja – Czy próbowałeś rozmawiać i zmienić zasady? Jacek – ( śmiech ) Tak, ale Anka nie negocjowała z terrorystami. Ja – Nie było szansy? Jacek – Miała zawsze druzgocąca odpowiedź. Kiedy chciałem posiedzieć w kawiarni z ogródkiem i pogapić się na ludzi zamiast pedałować lub wspinać się po ściance pokazywała mi jegomościa z  nadwagą i pytała czy tak chcę wyglądać. Ja – Czego nauczyłeś się w tym związku? Jacek – Że aby żyć we dwoje trzeba wyjść z własnej głowy. Szkoda mi Anki. Mogło być fajnie ale ona nie chciała odpuścić. Ani trochę. Miłość czy strach Czasem piszemy scenariusz swojego związku powodowani pragnieniami i wyobrażeniami a czasem jest on rezultatem doświadczeń, które przypadły nam w udziale. „Maciek jest dobrym człowiekiem ale na nasz związek rzucała cień jego przeszłość – opowiada Małgosia. Kiedy miał 6 lat jego matka zaczęła spotykać się ze swoją dawną wielką miłością i po kilku miesiącach odeszła. Ojciec wystąpił o opiekę i po wielu bojach Maciek zamieszkał z nim. To chyba nie było najlepsze rozwiązanie bo ojciec miał wielki żal do matki i Maciek dorastał w poczuciu krzywdy. Kiedy się poznaliśmy podobała mi się jego wrażliwość i pragnienie stworzenia prawdziwego domu. Takiego, w którym będzie dużo miłości. Przyjęłam jego oświadczyny. Jednak po jakimś czasie zaczęło się między nami psuć. Maciek stał się zaborczy, miał do mnie pretensje o wszystko co robię bez niego. O wieczór z koleżankami, o jogę lub flamenco. Nawet kiedy długo rozmawiałam z przyjaciółka przez telefon robił miny a potem się do mnie nie odzywał. Sprawił, że w końcu odeszłam. Zniszczył nasz związek.” Kiedy u podstawy naszych wyobrażeń o związku zamiast miłości znajduje się lęk nie potrafimy reagować otwarcie. Nasze reakcje uwarunkowane są obawą by nie powtórzył się znany nam już scenariusz. Paradoksalnie sami go piszemy od nowa.   Ja – Jak się czułaś w tym związku Aniu? Małgosia – Byłam kontrolowana, tak jakbym robiła coś złego. Ja – Robiłaś? Małgosia – Nie ale Maciek wszystko w co nie był włączony uważał niemal za zdradę. Ja – Czy nauczyłaś się czegoś w tej relacji? Małgosia – Że ważne są nie tylko chęci. Jak mamy jakieś nierozwiązane problemy to widzimy świat w krzywym zwierciadle. Trzy opowieści bez happy endu, trzy przyczyny partnerskich niepowodzeń. Bywają także i inne. Może macie ochotę podzielić się za mną swoimi doświadczeniami. Jest to artykuł mojego autorstwa opublikowany w Sympatia.pl http://sympatia.onet.pl/tips/experts/moj-zwiazek-znow-nie-wypalil,5264552,experts-article-detail.html Zapraszam na sesje coachingowe www.twojdobrycoach.pl Joanna Godecka UWAGA!!! Zapraszam na otwarte spotkanie dnia 21 marca 2013 o godzinie 17.30 w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie Temat „Poczucie wartości w związku” Prowadzenie – Joanna Godecka i Kaja Kozłowska Czas trwania – 2 godziny Spotkanie ma charakter mini warsztatu – udział w nim jest bezpłatny. Liczba miejsc ograniczona, prosimy o zgłaszanie uczestnictwa do dnia 18 marca, mailowo na adres: centrum@centrumcoachingu.com Także poprzez stronę www.twojdobrycoach.pl ( numer sali  osoby, które się zapiszą otrzymają w mailu ). Na spotkaniu zaprosimy do  odnalezienia źródła swojej mocy i poczucia się kreatorem swojego życia uczuciowego. Chcemy abyś poczuł się osobą zasługującą na szczęście i miłość. To spotkanie będzie dla Ciebie pierwszym krokiem ku utrzymywaniu relacji w równowadze nie przesadzając ani z dawaniem ani też z oczekiwaniami. Odkryjesz jak łatwo zmienić to co możesz poprawić i jak odpuścić to, na co nie masz wpływu, odróżniając co należy do jednej a co do drugiej kategorii.   Warsztaty skierowane są do wszystkich tych, którzy chcieliby poprawić jakość swoich relacji. Także do osób poszukujących swojej drugiej połówki.   Naszym założeniem jest, że droga do dobrej, wspierającej relacji prowadzi przez jak najlepsze poznanie siebie i wzmocnienia własnego potencjału. Kiedy bowiem czujemy się dobrze sami ze sobą i jesteśmy kontakcie ze swoimi uczuciami wtedy także nasze relacje z otoczeniem są autentyczne i niewymuszone.   W czasie warsztatów uczestnicy będą mieli okazję wziąć udział w ćwiczeniach, które pozwolą im mocniej poczuć, że sami decydują o jakości swojego życia. Będziemy konfrontować się z ograniczającymi przekonaniami, które pozbawiają nas mocy, zmienimy ten przekaz na pozytywny i sformułujemy nowe, tym razem motywujące i inspirujące komunikaty.