Bezsens...

BEZSENS –  znacie z pewnością to uczucie. To jeszcze nie depresja, coś jakby przelotne zniechęcenie, stan kiedy zaczynamy zagłębiać się w życiową filozofię poszukując w niej uzasadnienia naszych codziennych zmagań z materią.  
Pocieszające jest jednak to iż dłuuuuga lista nazwisk podpisana jest pod stwierdzeniem, że sens życia potrafi się gdzieś zawieruszyć…
Pewien przyjaciel Iwana Turgieniewa napisał kiedyś do niego „ Wydaje mi się , że stawianie siebie na drugim miejscu stanowi cały sens życia”. Na co wielki pisarz odpowiedział „Wydaje mi się, że całym problemem życia jest odkrycie co należy postawić na pierwszym miejscu przed sobą”…
Douglas Larsen przedstawia sprawę wprost „Życie jest za krótkie, żeby połapać się o co w nim naprawdę chodzi…”
Ale oto jedno z możliwych rozwiązań dylematu…  Charlie Chaplin do Claire Bloom w Światłach rampy:  Po co ci sens? Życie jest pragnieniem a nie sensem. Pragnienie jest tematem całego życia. To ono sprawia, że róża chce być różą a kamień chce zamknąć się w sobie i tak trwać…
Stanley Kubrick ujmuje to jeszcze prościej - Bezsens życia zmusza człowieka do nadania mu swojego własnego sensu…
No i jeszcze Luis Amstrong – Życie jest jak gra na trąbce… musisz coś w nie tchnąć aby coś z niego wyszło…. Czyż nie?